w kraju, został 15 grudnia 1955 roku skazany na śmierć, a w trzy dni później stracony .
- Widziałeś w Warszawie dwór?. - Obietnica to obietnica - przypomniała Harry'emu Hermiona. - Powiedziałeś, że pójdziesz na przyjęcie w rocznicę śmierci. 140 Tak więc o siódmej wieczorem Harry, Roń i Hermiona minęli otwarte drzwi do Wielkiej Sali, rozjarzonej złotą zastawą i kandelabrami, i skierowali się ku lochom. Korytarz wiodący do lochu, w którym Prawie Bezgłowy Nick zorganizował przyjęcie, również był oświetlony świecami, ale efekt nie podnosił specjalnie na duchu: były to długie, cienkie, czarne świece o niebieskawych płomykach, rzucające blade, widmowe światło nawet na ich żywe twarze. Z każdym krokiem robiło się coraz zimniej. Harry wzdrygnął się i otulił szczelniej płaszczem, kiedy usłyszał coś, co przypominało drapanie tysiąca paznokci po olbrzymiej tablicy.. Obarczon tymi myślami, szedł wartkim krokiem ku, domowi tkacza, aby Jagience opatową śmierć oznajmić w duchu zaś obiecywał sobie, że jej tego od razu nie powie, gdyż niespodziana a zła wieść łatwo dech by w dziewce zaprzeć i niepłodną ją potem uczynić mogła. Przybywszy zastał już obie ubrane, nawet przystrojone i wesołe jak gajówki, więc siadłszy na zydlu zawołał na tkackich czeladników, by mu misę grzanego piwa przynieśli, po czym nachmurzywszy surowe i bez tego oblicze rzekł:. Skie i purpurowe. Norman jakoś nie przypominał sobie, by tu były, gdy z Harrym. I ruszył przez miasto ku oberży..